Winnice pod Tarnowem wstrzymują oddech. Upały powyżej 30 stopni zamykają winorośl
Gdy termometry w południowej Małopolsce wskazują 38 stopni Celsjusza, winorośl w winnicach pod Tarnowem nie rośnie. Zamyka aparaty szparkowe w liściach i czeka na ochłodzenie. To naturalna reakcja obronna roślin, które – wbrew powszechnemu przekonaniu – nie znoszą skrajnych upałów. Winiarze z regionu uspokajają jednak: na razie straty są minimalne.
Winorośl lubi ciepło, ale z umiarem
Okolice Tarnowa od lat uchodzą za jeden z najlepszych regionów winiarskich w Polsce. Sprzyjają im dobrze nasłonecznione stoki, które zapewniają winoroślom optymalne warunki do dojrzewania. Jednak nawet te uprzywilejowane stanowiska mają swoje granice wytrzymałości.
Specjaliści przyjmują, że idealna temperatura dla winorośli wynosi od 25 do 30 stopni Celsjusza. Gdy słupek rtęci przekracza górną granicę, rośliny przechodzą w tryb oszczędzania wody. Zamykają aparaty szparkowe w liściach, co ogranicza transpirację, ale jednocześnie wstrzymuje procesy wzrostu i dojrzewania owoców.
Winorośl nie lubi tak wysokich temperatur. Gdy temperatura przekracza 30 stopni, zamyka w liściach aparaty szparkowe, żeby zapobiec nadmiernemu odparowywaniu wody. W związku z tym myślę, że teraz, kiedy mamy 38 stopni, winorośl po prostu czeka. Zamknęła się i czeka, aż się ochłodzi.
Wiesław Chlipała, winiarz z Janowic
Na razie bez większych szkód, ale młode krzewy ucierpiały
Mimo ekstremalnych temperatur, winnica w Janowicach nie odnotowała dotychczas poważnych uszkodzeń. Dojrzałe krzewy radzą sobie z suszą dzięki głębokiemu systemowi korzeniowemu, który sięga do wilgotniejszych warstw gleby. Winiarz nie musiał również uruchamiać dodatkowego nawadniania.
Inaczej sytuacja wygląda w przypadku młodych nasadzeń. Świeżo posadzone krzewy, które nie zdążyły jeszcze wykształcić rozbudowanych korzeni, są znacznie bardziej wrażliwe na ostrzejsze słońce. Część z nich – jak przyznaje Wiesław Chlipała – została nieco przypalona, co może wpłynąć na ich dalszy rozwój w tym sezonie.
Prognozy dają nadzieję, ale sezon wciąż niepewny
Winiarze z okolic Tarnowa z niepokojem obserwują prognozy pogody. Choć zapowiadane jest lekkie ochłodzenie, to długoterminowe perspektywy pozostają niepewne. Kolejne fale upałów w sierpniu mogą opóźnić dojrzewanie owoców i wpłynąć na jakość tegorocznych zbiorów.
W regionie, który specjalizuje się w produkcji win gronowych, każdy tydzień ma znaczenie. Opóźniona wegetacja to nie tylko mniejsze owoce, ale też ryzyko gorszego profilu smakowego przyszłych win. Lokalni enolodzy liczą, że nadchodzące noce będą chłodniejsze, co pozwoli winoroślom zregenerować siły przed kolejnymi dniami.
Dlaczego to ważne dla Tarnowa i okolic?
Winnice to nie tylko wizytówka regionu, ale także realna gałąź lokalnej gospodarki. Winiarstwo przyciąga turystów, tworzy miejsca pracy i buduje markę południowej Małopolski jako polskiego zagłębia winnego. Utrzymanie jakości owoców w tym sezonie ma więc znaczenie nie tylko dla samych plantatorów, ale dla całej społeczności.
Dodatkowo, zmieniający się klimat sprawia, że ekstremalne temperatury stają się coraz częstsze. Winiarze muszą dostosowywać swoje metody uprawy, a mieszkańcy regionu mogą obserwować, jak globalne ocieplenie wpływa na lokalne rolnictwo. To temat, który w najbliższych latach będzie powracał.
Co dalej z winnicami?
Najbliższe dni będą kluczowe. Jeśli temperatura spadnie poniżej 30 stopni, winorośl ponownie otworzy aparaty szparkowe i wznowi wegetację. Winiarze będą wtedy mogli ocenić rzeczywiste straty i zaplanować ewentualne zabiegi ratunkowe.
Na razie pozostaje uzbroić się w cierpliwość i liczyć na łaskawą aurę. Jak podkreślają plantatorzy, winorośl to roślina, która potrafi przetrwać trudne warunki, ale potrzebuje do tego odrobiny chłodu. Informacje o sytuacji w winnicach przekazał Wiesław Chlipała, winiarz z Janowic.
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!